Projektant wnętrz musi mieć w sobie coś z plastyka, architekta, ale również psychologa. Każdy pokój przygotowany przez niego powinien być idealnie dopasowany do zainteresowań i odczuć osoby, która będzie w nim mieszkała. Dlatego projektant musi dołożyć starań, by przyszły lokator czuł się jak najlepiej i lubił przebywać we wnętrzu, z którym się utożsamia. Połączenie takiego wyczucia z wiedzą branżową i umiejętnością wynajdywania indywidualnych elementów wystroju na rynku, nie jest proste, ale - jako jedyna recepta na udany projekt – jest konieczne.

  • Mamy tu czternaście pokoi, każdy inny, dopasowany do różnych gustów i wyposażony w starannie dobrane elementy - Daniela Chmielewska, architekt i urbanista, oprowadza po centrum wnętrz gnieźnieńskiego DID Projekt Sp. z o.o. - Nie ma tu przypadkowości, każdy mebel, typ deski podłogowej, zasłonka, obraz, czy ozdoba, są przez nas znalezione w ofertach najlepszych firm polskich, belgijskich, holenderskich, czy włoskich, i zaadaptowane do specjalnie opracowanej kompozycji, dającej duszę pokojowi. Wszystko jest oryginalne, indywidualne, sprowadzone przez nas i dla nas. Przygotowanie takich ekspozycji poprzedziły żmudne poszukiwania, i nawiązywanie kontaktów z producentami, ale teraz mamy pewność, że zaspokoimy potrzeby każdego chyba gustu.

Efekty faktycznie zadziwiają na każdym kroku – oto np. specjalne zamówione w chińskiej firmie metalurgicznej (tylko tam podjęto się takiego zadania) niklowane stalowe kuleczki, zawieszone szeregami na metalowych niciach, tworzą elegancką kurtynę, delikatną i ciężką zarazem. Kilkadziesiąt kilogramów metalu wymaga specjalnej ramy, ale poruszone lekko, falują w niepowtarzalny sposób. Tego nie wymyśliłby laik, w wolnej chwili zagospodarowujący pomieszczenie elementami, które ma pod ręką, albo w pobliskim sklepie meblowym. Tu potrzebna jest pomysłowość i wiedza projektanta. A ten, specjalnie pod upodobania klienta może wymyślić nawet... kolor! Jedną z barw intrygujących gości, jest np. stonowany kolor na bazie senseo, kawy holenderskiej – pomysł firmy DID Projekt.

  • Ludzie coraz częściej zdają sobie z tego sprawę i odchodzą od amatorszczyzny – przyznaje Daniela Chmielewska. - Wiedzą, że lepiej jest zdać się na doświadczenie fachowca i podziwiać efekt dobranego stuprocentowo wnętrza, niż co rok przemeblowywać pokój, w którym zawsze coś nie pasuje, i w którym nie czujemy się w nim dobrze. 

Bywa i tak, że goście zwiedzający centrum w poszukiwaniu inspiracji i nietuzinkowych rozwiązań są tak oczarowani wnętrzami, że zamawiają, to co widzą - dokładnie w takiej konfiguracji jak na ekspozycji. Tak było niedawno z wyposażeniem sypialni z pięknymi błyszczącymi meblami (lakier światłoutwardzalny!) i z charakterystyczną fototapetą, przedstawiającą piękną kobietę – anioła: młode małżeństwo, które niedawno umeblowało sypialnię, było tak oczarowane, że zapragnęli... przemeblować ją całkowicie, na wzór właśnie ujrzany. Oczywiście z fototapetą w roli głównej.

  • Zapewniając bardzo szerokie możliwości ozdobienia ścian, umożliwiamy wybór gotowej fototapety z katalogów wzorów, jak również przygotowanie własnej, indwidualnej, na bazie np. fotografii ukochanej osoby, czy ulubionego krajobrazu – dodaje pani Daniela. - Podobnie rzecz ma się z obrazami. Wszystkie obrazy w naszej galerii są na sprzedaż, ale na życzenie możemy przygotować dowolne dzieło, wydruk na płótnie malarskim, lub papierze fotograficznym, w ramach, za szkłem – według gustu zamawiającego. Polecam np. ramy ze starego drewna z recyklingu – specjalnego, konserwowanego i niesamowicie klimatycznego. Żadne korniki z niego nie wyjdą, ale efekt dziurek przez nie spowodowanych, pęknięć, szorstkich powierzchni – jest niepowtarzalny. Takie ramy np. świetnie prezentują się na tle map z podstrzanego papieru czerpanego.

Hitem salonu jest wielki obraz – zdjęcie przedstawiające oświetlone miasto nocą. Umieszczone w ramach ze specjalnym dwuwarstwowym szkłem, wygląda jak podświetlone, koncentrując na sobie wzrok.

  • To efekt zamierzony – podkreśla Daniela Chmielewska. - Gdy ktoś wchodzi do pomieszczenia, powinien zawiesić wzrok na charakterystycznym elemencie. W ten sposób można umieścić w szklanej tafli również ulubione zdjęcie, a ją samą ulokować na ścianie, drzwiach, czy nawet szafkach kuchennych.

W salonie można znaleźć sporo innych niebanalnych rozwiązań: bardzo jasne meble i podłogi stylu prowansalskiego, belgijskie meble z metalu pokryte farbą proszkową, na kółkach i dzięki modułowości służące np. albo jako cztery stołki, albo jako jeden stół. Są też drewniane meble modułowe, w których można dowolnie komponować półki, czy szuflady, ekskluzywne drewno na podłogi, schody i parapety, dywany z japońskiego akrylu, sygnowane nazwiskami i zdjęciami projektantów, czy składana, zajmująca niewiele miejsca kanapa, z bardzo wygodnym materacem na 14-centymetrowych sprężynach. 
- Polecam znakomite tapety, których wzorów mamy bardzo dużo – mówi pani Daniela. – To są prawdziwe ozdoby z wyższej półki, ciepłe w dotyku, w których każdy centymetr jest starannie zaprojektowany. One mają wpływać na nastrój panujący w pokoju, a nie – jak kiedyś bywało z prostymi papierowymi tapetami – maskować niedoskonałości ścian. 
Projektantka wnętrz wie co mówi – za każdym razem poświęca sporo czasu rozmowom z klientami, poznając ich marzenia, zainteresowania, oczekiwania co do wymarzonego wnętrza.
- Staram się szukać rzeczy pięknych, niepowtarzalnych i zarazem nie kosztujących fortuny – opowiada Daniela Chmielewska. – Zanim jednak je dobiorę, rozmawiam z moimi gośćmi, pytam o to, czego nie lubią, czego nie tolerują w pokoju, jakie są ich potrzeby, plany. Trzeba trafić w ich wymarzone wizje, tak, by czuli się jak najlepiej w takim pomieszczeniu. I jednocześnie umiejętnie połączyć je z warunkami technicznymi pomieszczenia: wielkością, oświetleniem, usytuowaniem drzwi i okien. Rozmawiamy, szkicujemy, omawiamy i od razu, na miejscu mój gość widzi jak stopniowo wyłania się obraz jego pokoju. Może zmieniać, proponować inne rozwiązania, i w efekcie takiej wspólnej pracy, mogę już projektować. Efekty zawsze są zgodne z oczekiwaniami osób, które przyznają, że nawet przy dobrych chęciach nie dobrałyby takich elementów i tak nie skomponowałyby całości…