PROJEKTOWANIE | Ujrzeć swój długopis na wirtualnym biurku
Grzegorz Okoński

Czy jest możliwe obejrzenie i ocenienie pokoju, kuchni, sali pubu, czy pokoju konferencyjnego zanim zostaną one w ogóle umeblowane? Czy można wtedy zobaczyć, która część pomieszczenia będzie jasno oświetlona, a którą będzie pokrywać cień? Jak się okazuje – taka „wizyta” jest możliwa w wirtualnym świecie i coraz częściej praktykowana. 

Projektantom wnętrz sprzyjają uwarunkowania prawne: mogą wprawdzie przygotować wizualizację pomieszczenia dla osoby prywatnej tylko na mocy umowy z nią, ale dla państwowej firmy, czy urzędu, są do tego zobowiązani przez procedurę przetargową. Krótko mówiąc – nie wstawia się pierwszych lepszych mebli, bo takie akurat stoją od dwudziestu lat w magazynie, ale ogłasza się przetarg, którego uczestnicy projektują wyposażenia pomieszczenia w najdrobniejszych detalach. Zamawiający może tym samym zobaczyć na ekranie komputera, albo na kolorowych wydrukach, jak będzie dane wnętrze wyglądało. 
- Włączony telewizor i bijąca od niego poświata? Proszę bardzo, wszystko można uwzględnić – mówi Michał Snela, poznański architekt i projektant wnętrz. - Obecnie projektuję salę konferencyjną marszałka województwa mazowieckiego. Oto stół konferencyjny w wariancie „normalnym”, a tak wygląda z wysuniętymi spod blatu płaskimi ekranami komputerów. Wszystko jak na dłoni, możliwe do obejrzenia pod różnym kątem z wszystkich stron. Osoba oglądająca wizualizację na komputerze może poczuć się, jakby była już w pomieszczeniu, które jeszcze nie powstało.    
Technika komputerowa pomaga projektantowi pokazać efekty specjalne, jakie będą towarzyszyć w czasie normalnej eksploatacji pomieszczenia. W pubie np. krzesełka i stoliki mogą być omiatane kolorowymi snopami światła, a w dyskotece np. - dodatkowego smaku daje możliwość pokazania ich w kłębach dymu z wytwornic.  
– Przed przystąpieniem do projektowania, muszę zobaczyć, jak wygląda dane pomieszczenie, albo przynajmniej obejrzeć je na zdjęciach – opowiada Michał Snela. - Widzę jego wielkość, rozmieszczenie okien, gniazdek sieci elektrycznej, otworów wentylacji, oceniam jak pada światło. Ponadto muszę wiedzieć, jakie funkcje będzie ono spełniać, ile osób będzie w nim pracować i jaka jest w związku z tym wymagana ergonomia. Na tej podstawie dopiero sporządzam szkice i dopasowuję wymagane funkcje do istniejących możliwości, by osiągnąć maksimum efektów.
We wszelkich wirtualnych projektach, osoba je sporządzająca opiera się na istniejących meblach i sprzętach, albo – jeśli tego sobie zażyczy zamawiający – projektuje także i je od podstaw. Zdarza się bowiem, że przy wyposażaniu pokoju, czy sali, zamawiający chce mieć absolutnie niepowtarzalne pomieszczenie, ze specjalnie dla niego przygotowanymi meblami. Dlatego projektant sprawuje później nadzór autorski, by wszystko było wykonane dokładnie zgodnie z projektem. Z tego też względu nie można nieraz dokładnie określić czasu, który trzeba poświęcić na sporządzenie projektu: może to być tydzień, a może miesiąc i dłużej, jeśli zamawiający zażyczy sobie odwzorowanie nawet takich detali jak ulubiony przybornik, czy długopis od żony na biurku...